Nasze serwisy polowki.pl mieszkaniedlasingla.pl

W Nowej Zelandii wszystko jest zjawiskowo piękne. Ale inne. Inni są ludzie, inne rośliny, zwierzęta. Inne jest niebo. Zamiast Wielkiego Wozu, Kasjopei i Gwiazdy Północnej nocą widać Krzyż Południa. No i spływająca z wanny woda kręci się w przeciwną stronę niż w Polsce…

Nowa Zelandia ma wszystko, co chciałby zobaczyć podróżnik: góry, morze, wulkany, gorące źródła, gejzery, lodowce, nawet pustynię, endemiczne gatunki zwierząt i roślin, piękne, zadbane miasta z mnóstwem atrakcji i rozbudowaną bazą noclegową. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć
góry wyrastające niemal z plaży, to właśnie na Nowej Zelandii. Do tego dochodzi jeszcze nienachalna, ludzka sympatia miejscowych i wszechobecna swoboda. Żyć, nie umierać!

Nowa Zelandia składa się z dwóch głównych wysp, Północnej i Południowej, oraz niezliczonej liczby mniejszych. Obie główne wyspy znacznie różnią się od siebie. Północna jest wulkaniczna. Za to Południowa – górzysta, wydaje się nieco bardziej… stabilna. Bo historię Nowej Zelandii, jak nigdzie indziej, naznaczyły wulkany. Wystarczy powiedzieć, że tylko wokół Auckland jest ich 48. Na szczęście wygasłych. Ziemia w tamtym rejonie cały czas żyje, pracuje, drży. Można to sprawdzić w fantastycznym interaktywnym muzeum Te Papa w Wellington – dziennie notuje się
około stu wstrząsów. Jednak większość z nich ma siłę odczuwalną tylko przez słonie, nie ludzi.

Z wulkanami, gejzerami i siarkowymi jeziorami turysta styka się niemal na każdym kroku. I odnosi nieodparte wrażenie stąpania po niepewnym gruncie. Zwiedzanie Nowej Zelandii najlepiej zacząć od Auckland, z cudowną zatoką Auckland i potężnym Harbour Bridge. Stąd można się wybrać
łodzią na obserwację delfinów, orek i wielorybów albo do Kelly Tarlton’s Antarctic Encounter and Underwater World, co w Polsce nazywamy po prostu oceanarium.

Odważni pokuszą się o skok na bungee z ponad 200-metrowej Sky Tower, zdawałoby się wprost na ruchliwe skrzyżowanie. Co ciekawe, podłoga na tarasie widokowym Sky Tower jest częściowo wykonana z grubego przezroczystego plastiku, co powoduje, że aż miękną kolana. Niezwykłe jest
miasto Rotorua. Już wjeżdżając do niego, odnosi się wrażenie, że w którymś momencie swojej historii po prostu się zepsuło, gdyż być może nie było właściwie przechowywane w lodówce. Zapach zgniłych jaj z gejzerowych oparów jest wszędobylski.

Dalej na południe jest stolica – Wellington. Stąd warto się przeprawić statkiem na Wyspę Południową do Picton. W trakcie rejsu przepływa się przez malownicze Marlborough Sounds, plątaninę wąskich morskich cieśnin. Jednak prawdziwe fiordy można zobaczyć na samym południu, we Fiordlandzie, jadąc choćby przepiękną widokowo Milford Road, ciągnącą się z Te Anau do Milford Sound. Można się tam przekonać, że Norwegia nie jest jedynym miejscem na świecie, gdzie „fiordy będą nam z ręki jadły”.

Z Picton jeździ pociąg do Christchurch i Dunedin. Śliczna to trasa, bo z okien po jednej stronie pociągu w dać morze, a z okien po drugiej – ośnieżone łańcuchy górskie. Po drodze można spędzić kilka dni w Kaikourze i wybrać się na bezkrwawe, fotograficzne, morskie łowy na wieloryby. Co jeszcze ciekawego na Wyspie Południowej? Aż trudno wymienić wszystko. Gwarne Christchurch to miasto dla tych, którzy chcą
się trochę zabawić na sposób młodzieżowy. Dunedin oferuje z kolei oglądanie albatrosów, kolonii głuptaków, fok i pingwinów na półwyspie Otago, a także cudną wycieczkę zabytkowym pociągiem widokową linią turystyczną przez wąwóz Taieri. W Dunedin warto odszukać najbardziej stromą
na świecie uliczkę.

W Nowej Zelandii jest też coś dla miłośników „Władcy Pierścieni” – wycieczki po miejscach, w których były kręcone zdjęcia do filmu Petera Jacksona. Można zwiedzić m.in. pozostałości zbudowanego na potrzeby tego obrazu Hobbitonu.

Nowa Zelandia jest inna także dlatego, że w miastach panuje wzorowa czystość. Nikt nie rzuca papierka, nie gasi „peta” na krawężniku. Inna kultura. Na chodnikach, pomiędzy eleganckimi płytami chodnikowymi, można natknąć się na tabliczki, na których wyraźnie namalowany jest zakaz wyprowadzania psów.

Mimo że w Nowej Zelandii wszystko jest inne, to nie ma problemu w zasadzie z niczym. Chociaż nie… Są dwa problemy. Po pierwsze: odległość. Z Polski nie można już pojechać dalej, bo Ziemia jest okrągła. Trzeba spędzić 24 godziny w samolocie, nie licząc przesiadek. Po drugie: ceny, wyższe niż w naszym kraju. No i czasem trzeba uważać z jedzeniem. Nie ma tradycji przyprawiania czymkolwiek kurczaków z rożna. Są jałowe i bez smaku.

źródło: Let’s Fly

Autor:redakcja portalu

Wyspa Kangura

Wyspa Kangura

Odłączyła się od lądu Australii prawie 10 tysięcy lat temu. Dzięki temu zachowała własny krajobraz, którego częścią s…

Gapyear czyli rok w bok

Gapyear czyli rok w bok

Każdy o tym kiedyś marzył, niewielu miało odwagę by się na to zdobyć. Zostawić pracę, rachunki, miejskie korki i codzie…

Australijskie piaski

Australijskie piaski

Pustynie Australii to w większości obszar niezamieszkały, ale to nie znaczy, że są to tereny niedostępne dla turystów…