W cieniu minaretu Yivli
Autor: redakcja portalu
W Turcji wierzą, że gdy mężczyzna poczuje osłabienie swych sił, powinien czym prędzej wybrać się do Antalyi. Bez trudu odnajdzie górujący nad tym malowniczym miastem minaret Yivli – pozostałość po meczecie zburzonym przed wiekami. Powinien położyć na fallicznym symbolu tego grodu swoje dłonie i pokłonić się przed Allahem, a wszelka słabość od niego odejdzie.
Jeśli ktoś nie ma kłopotów zdrowotnych, to powinien odwiedzić stolicę tureckiej Riwiery tym bardziej. Bo nigdzie w całym basenie morza Śródziemnego (może poza Chorwacją) woda nie jest tak błękitna, żwirowe plaże tak czyste, a pogoda tak stuprocentowo niezawodna. Antalyę założył 150 lat p.n.e. król Pergamonu Attalos II i to od jego imienia nazywała się Attalia. Na rzecz Rzymian stracił ją jego następca i ostatni pergamoński władca Attalos III. Potem to miejsce przechodziło z rąk do rąk. Rządzili tu Bizantyjczycy, tureccy Seldżukowie, Arabowie, Wenecjanie, Genueńczycy i dopiero w roku 1432 sułtan Murad II ostatecznie włączył prowincję i miasto do Turcji Osmańskiej. Właściciele Antalyi na ogół burzyli zabytki zostawione przez poprzedników, stąd obecnie więcej do zwiedzania jest w okolicy, niż w samej metropolii, liczącej prawie 800 000 mieszkańców. Ale zwiedzać jest co!
Przede wszystkim starówkę Kaleici, gdzie przetrwał zespół drewnianych domów z okresu imperium osmańskiego. Z czasów rzymskich zachowała
się brama Hadriana, którą postawiono by uczcić wizytującego miasto cesarza. Komu nie wystarczy tych atrakcji, tego małe autobusy, zwane
dolmusz (a kursuje ich tu mnóstwo), mogą zawieźć do ruin Perge. To miasto uważane jest za najpiękniejsze w Azji Mniejszej. Jego mieszkańcy tak szanowali urok grodu, że… bez walki poddali się Aleksandrowi Macedońskiemu, by jego wojska nie zniszczyły miasta. Między innymi dzięki temu do dzisiaj można podziwiać ruiny nimfeum, łaźni, gimnazjonu, teatru i wspaniałego stadionu dla 12 000 widzów. Część rzeźb pergeńskich przeniesiono do Muzeum Antalyi.
Z Perge warto pojechać do jaskiń Karain, malowniczych wodospadów Dueden, czy do Adany i górskiego Termessos, bo Turecka Riwiera wciśnięta jest między morze a malownicze pasmo gór Taurus. W ciągu jednego dnia można wspaniałą wycieczkę górską połączyć z morskimi kąpielami, a nurkowanie lub żeglowanie na drewnianej łodzi, zwanej guelet, z odwiedzinami w ogrodzie botanicznym, gdzie rośnie 3 000 endemicznych
roślin. Największą atrakcją jest jednak oczywiście plaża. Są dwie konkurujące: kamienista Konyaalti i piaszczysta Lara Plaji.
A potem zakupy (względnie tanio!) i wieczór z szaszłykiem polanym pikantnym sosem hibes, który robi się na bazie oleju sezamowego, albo przypominającym pizzę plackiem lahmacun z baraniną lub kebabem pieczonym na ruszcie. Kraj to muzułmański, ale nikt nie spojrzy krzywo na hotelowych gości, którzy zechcą miejscowe potrawy popić winem, choć są też lokale, w których alkoholu nie sprzedaje się. Miejscowi kelnerzy zwykli przy liczeniu rachunku mylić się na swoją korzyść, ale skontrolowani szybko błędy w obliczeniach korygują. Jest to swego rodzaju rytuał tak popularny, jak targowanie się o każdy produkt kupowany na miejscowym bazarze. Okolice Antalyi to jeden z największych turystycznych rajów.
Zamożni Amerykanie, Niemcy i Rosjanie (ich jest najwięcej) masowo wykupują położone na zboczach gór domy, z okien których roztacza się cudowny widok na morskie zatoki. Do Antalyi pociągiem praktycznie dojechać się nie da, jazda autobusem jest tu męcząca, ale za to miejscowe lotnisko jest nowoczesne i ma połączenia ze wszystkimi większymi miastami Europy. Komunikacja miejska to rozbudowana sieć autobusów i wspomnianych już dolmuszów. By pojechać do Turcji, która od lat próżno stuka do bram UE, potrzebna jest wiza. Ci, którzy liczą na posmakowanie szczypty egzotyki, z pewnością nie zawiodą się. Antalya dla europejskich przybyszów jest miejscem, w którym mogą poczuć zapach Orientu.
źródło: Magazyn Silesia Airport
Gapyear czyli rok w bok
Każdy o tym kiedyś marzył, niewielu miało odwagę by się na to zdobyć. Zostawić pracę, rachunki, miejskie korki i codzie…
Złote Góry
Ałtaj w języku mongolskim oznacza górę złota. Czy w azjatyckim paśmie górskim Ałtaj znajdziemy ten kruszec?
Ten potęż…
Japonia bliżej niż myślisz
Tłok, pośpiech, beton, ale i egzotyka, uprzejmość, życzliwość, tradycja – jest wiele słów, które dobrze charakteryz…







