Malaga – nie tylko wino
Autor: redakcja portalu
Do Malagi nadlatuje się od strony morza. Z podniebnej perspektywy w oczy rzucają się szczególnie mury majestatycznej mauretańskiej twierdzy, okrągła arena corridy i mieniąca się w słońcu linia brzegowa. Jednak dopiero gdy postawimy stopy na ziemi, poczujemy żywe, andaluzyjskie tętno pulsujące w tkance tego na wskroś hiszpańskiego miasta.
Zanim zanurzymy się w starówkę wibrującą młodym duchem, w nadmorskie bulwary, w liściaste parki, w serwujące słodkie wino i świeże owoce morza, bary tapas z tradycyjnie zaśmieconą podłogą, w słoneczne place i wąskie uliczki odnowionej dzielnicy żydowskiej, spójrzmy na Malagę jak na kobietę – żywiołową, otwartą, namiętną, intrygującą i nieco tajemniczą – zobaczmy ją oczami mężczyzn, których losy splotły się z nią w różnych okolicznościach…
Raczkujący geniusz
Pewnego dnia, po obejrzeniu niedzielnej corridy, 8-letni Pablo wziął do ręki pędzel i pod kierownictwem ojca, nauczyciela rysunku, namalował swój pierwszy obraz olejny, który zatytułował „El Pequeño Matador” (Mały Matador). Mimo iż dorosły Picasso – znakomity, natchniony i bezkompromisowy twórca, wielokrotnie odcinał się od tego pierworodnego „dzieła”, to według dumnych malagueños, właśnie ono było pierwszym krokiem do jego zawrotnej międzynarodowej kariery.
Być może wielu uznałoby za przesadę nazywanie tych początkowych malarskich doświadczeń sztuką, bo rzeczywisty geniusz artysty ukształtował się przecież z dala od Malagi, jednak to właśnie w tutejszym słońcu Picasso spędził pierwsze lata swojego życia i tego zaszczytu nikt miastu nie odbierze. Ci, którzy mają ochotę na podróż śladami dzieciństwa malarza, mogą wspiąć się po tych samych co on schodach, na pierwsze piętro budynku, zlokalizowanego przy tętniącym życiem Plaza de la Merced. To tutaj mieści się dom rodzinny artysty Casa Natal de Picasso. Natomiast zarówno miłośnicy fenomenu twórczości Picassa, jak i niezaznajomieni z tematem przybysze nie mogą ominąć otwartego w 2004 r. Museo Picasso Malaga, które dzięki hojności spadkobierców artysty (synowej Christiny Ruiz-Picasso i jej wnuka Bernarda Ruiz-Picasso) może pochwalić się dziś kolekcją 204 dzieł, prezentujących znakomitą retrospektywę jego twórczości. Wystawa prezentuje prace z poszczególnych etapów pracy mistrza, poczynając od czasu, gdy jako nastolatek pracował pod okiem swojego ojca, aż po jego ostatnią pracę „Mężczyzna, Kobieta i Dziecko”.
Uduchowiony symbol seksu
Raz do roku, w Niedzielę Palmową, hollywoodzki symbol seksu, Antonio Banderas, dźwiga na swych barkach masywną platformę z tronem, na którym spoczywa poświęcona figura Virgen Maria Santisima de Lagrimas y Favores. Ten akt pobożności i „powrotu do korzeni” w wykonaniu wywodzącego się z Malagi aktora nie dziwi tu nikogo, bo oddanie się tradycji i kultywowanie rodzinnych więzi to wciąż integralna część mentalności (stereo) typowego malagueño, którym – przynajmniej raz na jakiś czas – czuje się Banderas.
Przed rozpoczęciem swojej błyskotliwej kariery aktorskiej mały Antonio śnił o karierze piłkarza, jednak marzenia o sławie-na-murawie pogrzebało złamanie nogi. Legenda głosi, że miłość do aktorstwa rozbudził w nim obejrzany przypadkowo musical „Hair”, po którym chłopak zdecydował się rzucić szkołę i przenieść do stolicy. Niektórym trudno uwierzyć, że ten znany z amerykańskich produkcji latynoski kochanek i macho zaczynał swoją przygodę z kinem u boku Pedro Almodóvara, w rolach wrażliwców, nadpobudliwców i desperatów, wdających się w romanse we wszelkich konfiguracjach. Nie zepsuty (jak twierdzą Hiszpanie) hollywoodzkim high life’em rodak z sentymentem wraca czasem w rodzinne strony, aby osobiście asystować w ceremoniach Semana Santa, czyli Wielkiego Tygodnia, których integralną częścią są pasos.
Te uroczyste, kilkukilometrowe procesje, z udziałem świętych rzeźb Chrystusa i Matki Boskiej, przemierzają najważniejsze ulice Malagi. Wybujała religijność, w której na ten czas zanurzają się malagueños, może w oczach obcokrajowca przybrać czasami groteskowy wymiar. W czasie uroczystości niemal każdy ma przy sobie książeczkę z procesyjnym harmonogramem, aby nie przeoczyć najlepszych wydarzeń, a całe miasto żyje wówczas na ulicy.
Na trasach pasos wykupuje się miejsca obserwacyjne (w oknach okolicznych budynków lub na specjalnie na ten cel postawionych trybunach), wypełniając czas oczekiwania na święte figury rozmową, jedzeniem i – jak przystało na mieszkańców Malagi – litrami rodzimego wina. Tę biesiadną atmosferę przerywa nadejście procesji: na moment zapada wtedy uroczysta cisza, wszyscy odkładają dotychczasowe zajęcia i wstają z miejsc, aby po przejściu świętych figur znów wrócić do piknikowania.
Frankistowski wizjoner
W latach 60. XX w., kiedy cała Hiszpania kierowana żelazną ręką generała Franco borykała się z biedą i cenzurą obyczajową, w głowach oficjeli zrodził się „genialny” plan na podreperowanie nędznego budżetu Andaluzji i – w rezultacie – również całego kraju. Celem projektu była zmiana sporego fragmentu wybrzeża Malagi w mekkę urlopowiczów, czyli „hiszpańską Florydę”. Trzeba przyznać, że strategia udała się znakomicie i dziś trudno uwierzyć, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu pękające dziś w szwach Costa del Sol składało się z zaledwie kilku bielonych, rybackich wiosek.
Współcześnie jednym z pomostów łączących tradycję i współczesność jest… smak smażonej ryby i owoców morza, znanych tu pod wspólną nazwą fritura malagueña. Smakoszy z pewnością ucieszy fakt, że serwowanych w miejscowych restauracjach gatunków nie sposób wymienić jednym tchem, a na spróbowanie wszystkich prawdopodobnie nie wystarczy nam wakacji.
Kulinarne pokusy czyhają tu niemal na każdym kroku: w lokalnych barach tapas, w „rybnych” fast foodach, w któr ych serwuje się smażone (freidurías) lub gotowane (cocederos) specjały, a także w niezwykle popularnych na wybrzeżu chiringuitos, czyli plażow ych barach, gdzie największą atrakcją są espetos – szaszłyki z sardynek lub ośmiorniczek. Podczas polowania na lokalne przysmaki warto pamiętać, że Malaga ulokowana pomiędzy górami a wybrzeżem może pochwalić się również bogatym wachlarzem potraw, które nie mają bezpośredniego związku z morzem. W tej kategorii na uwagę zasługują w szczególności ensalada malagueña, czyli sałatka z gorzkich pomarańczy, chłodnik ajoblanco z migdałów i czosnku, serwowany z melonem lub winogronami, słynne gazpacho andaluz, przyrządzane z chleba, oliwy i świeżych warzyw, a także jego zaprawiona czosnkiem odmiana, czyli zoque.
Smacznych wakacji.
źródło: Hi Fly
Bolonia – miasto z temperamentem
Trudno uwierzyć w określenie „miasto z temperamentem”, kiedy stanie się w południe na Piazza Maggiore w Bolonii. Gołę…
Hiszpania od kuchni- kulinarna podróż po półwyspie Iberyjskim
Ten, kto chciałby poznać Hiszpanię, koniecznie powinien wgłębić się w sekrety jej gastronomii. Gastronomiczne zwyc…
Średniogórze Czeskie – kraina chmielu, winnic i sadów owocowych
Średniogórze Czeskie to pasmo górskie w północnych Czechach, przez które przepływa rzeka Łaba, tworząc malowniczy p…
Salzburg – scena świata
Klejnot architektury barokowej i europejska stolica festiwali… A wokół krystaliczne jeziora i majestatyczne góry.…











