Nie jedzcie sardynek!
Autor: Żaneta Miderska
Każda podróż pozostawia po sobie wspomnienia, te dobre i te złe, naszym zadaniem jest, aby tych pozytywnych było jak najwięcej. Sardynki nie należą do tych pierwszych, ale o tym za chwilę…
Marzec to ryzykowny czas na urlop, nigdy nie wiadomo jaką pogodę zgotuje nam matka natura, ciepłe europejskie kraje niemrawo budzą się z zimowego snu, a na prawdziwe upały trzeba czekać do lata.
Z wielu turystycznych ofert kuszących błękitem wody wylewającym się z reklam internetowych, wybraliśmy słoneczne i widowiskowe wybrzeże południowej Portugalii. Algarve, bo właśnie tam postanowiliśmy polecieć, kusi urlopowiczów kolorami pomarańczowych gajów, piaszczystymi, szerokimi plażami z bogactwem przepięknych skalnych formacji i bajecznymi barwami oceanu, a w marcu budzącą się do życia wiosną z jej kwiatami, zapachami i rozkosznym brakiem turystów, co w połączeniu z południowym słońcem daje niespotykane gdzie indziej uczucie – bycia Piętaszkiem w było nie było kontynentalnym państwie europejskim będącym zagłębiem turystycznym z ponad milionem osób w szczycie sezonu.
Algarve obejmuje całe południowe wybrzeże, od Przylądka Świętego Wincentego na zachodzie aż do granicy z Hiszpanią. Na całym tym obszarze każdy znajdzie coś dla siebie bez względu na to, czy jest fanem basenowego leżakowania, czy aktywnym zdobywcą kolejnych ekstremalnych doświadczeń. Lubimy nowe doznania, więc zadbaliśmy o wynajęcie auta, którym zwiedziliśmy niemal wszystkie ciekawe zakątki. Praia De Rocha – piękna, piaszczysta, szeroka plaża. Ponta De Piedade niedaleko Lagos – widowiskowe miejsce, które powinien zobaczyć każdy wybierający się w te rejony. Sagres – z boskimi zachodami słońca. Plaża Tres Irmaos – moim zdaniem najpiękniejsza, pełna skalnych zatoczek, łuków, grot i samotnie stojących w oceanie skał. Wiatrak na drodze pomiędzy Aljezur i Odeceixe – malowniczy relikt przeszłości. Cabo De Sao Vincente (Przylądek Świętego Wincentego) – niegdyś uważany za kraniec świata. Barwny rynek w Loulé z przepychem owoców morza i egzotycznych ryb… Ech… Długo by wymieniać wszystkie te wspaniałości.
Do koszyczka pozytywnych doświadczeń należy dodać ujmującą aparycję samych Portugalczyków, którzy, jak przystało na południowców, zawsze są uśmiechnięci i życzliwi, rewelacyjną kuchnię, która urzeka prostotą i wyśmienite trunki takie jak Sangria czy Porto!
Kilka słów o kuchni, bo choć jest ona prosta i smaczna ma jednak swoje niespodzianki.
Zachęceni relacjami znalezionymi na stronach traktujących o regionie postanowiliśmy spróbować przysmaku jakim miały być grillowane sardynki. Jakież było nasze rozczarowanie, gdy podano nam kilka sztuk duuużych sardynek, serwowanych wraz z głowami, zawartością brzuszka i łuskami, o paraliżującej ilości ości nie wspominając!
Przywykliśmy od dziecka do widoku wędzonych mini-sardynek w puszcze, więc zareagowaliśmy z niekłamanym obrzydzeniem i choć starałam się robić dobrą minę do złej gry i markować jedzenie tego paskudztwa, to niestety po drugim kęsie poddałam się i przyznałam do klęski w wyborze dania regionalnego na ten dzień.
NIE JEDZCIE SARDYNEK!
No, chyba że… lubicie wycieczki po polu minowym na własnym talerzu…
Mimo nieciekawych doświadczeń z sardynkami z czystym sumieniem polecam każdemu globtroterowi wybranie się do słonecznej Portugalii po całe naręcza pięknych wspomnień. Naprawdę warto !
Krymska odyseja. Zapiski z podróży.
Wyjazd na Krym planowaliśmy od kilku miesięcy. Początkowo mieliśmy jechać większą grupą. Z czasem ekipa się wykruszy…
W ciszy klasztornych korytarzy
W zakolu Odry, 45 kilometrów od Wrocławia, w 1163 roku książę Bolesław Wysoki osadził zakon Cystersów. Był to gest wdzi…
Moja Moskwa
Покажите мне Москву, я прошу.
Может, воздухом её задышу.
Покажите мне Москву без гостей,
Купола и полумрак площадей…
Katar w lutym – jak Allach pozwoli…
Nasz samolot niezbyt przepełniony, co jest ostatnio dużą rzadkością miał międzylądowanie w Bahrajnie, skąd w jeszcz…

