Nasze serwisy polowki.pl mieszkaniedlasingla.pl

Barcelona, Walencja, Malaga, Gibraltar, Kadyks, Sewilla, południowa Portugalia, Lizbona. Publikujemy pierwszą część relacji z samochodowej wyprawy na Półwysep Iberyjski. To Wielka Pętla z Flamenco i Fado w tle!

Hiszpania przywitała nas nieco humorzasto. Najpierw dobrą godzinę karmiła nasze oczy niesamowitymi widokami w okolicach Portbou, gdzie Pireneje ustępują miejsca falom Morza Śródziemnego, by przez resztę wieczoru nie pozwolić nam zobaczyć już nic więcej – nad Figueres rozpętała się potężna nawałnica.

Katalońska pogoda okazała nam łaskę dopiero na rogatkach Barcelony i co tu ukrywać – w samą porę! Stolica Katalonii przywitała nas wielobarwnym tłumem wylewającym się z uliczek Gotyckiej Dzielnicy. Późny wieczór to początek tutejszych godzin szczytu. Z trudem przejechaliśmy przez Pl. de Sant Jaume, gdzie znajduje się miejski ratusz oraz siedziba Generalitatu (autonomicznego rządu Katalonii) i obraliśmy kierunek na Barrixino (Chińska Dzielnica), gdzie mieliśmy nocować. Senność i zmęczenie całodzienną jazdą zwyciężyły i Barca musiała poczekać do poranka.

Dzień zaczęliśmy od monumentalnego pomnika Krzysztofa Kolumba, na którego szczyt można wjechać windą i podziwiać wspaniałą panoramę wybrzeża i najstarszej części miasta. Potem spacer wokół przystani i wizyta w bazylice La Merce, gdzie piłkarze FC Barcelony składają hołd Maryi po ważnych zwycięstwach. We wrześniu podczas święta La Merce na placu przed świątynią zaczyna się wielka fiesta. Kolejną ciekawostką jest możliwość oglądania kościoła z perspektywy głównego ołtarza. Stąd już tylko kilka minut na La Rambla – najsłynniejszą ulicę miasta.

Mimo całej urody, zabytków i klimatu Rambli, my skupiliśmy się na zaglądaniu w boczne uliczki, gdzie można zobaczyć słynny Palau Guell autorstwa Gaudiego, zanurzyć się w nieco dekadencką atmosferę placu Reial, zachwycić się kościołem Santa Maria del Pi czy zrobić zakupy na bajecznie kolorowym Mercat de la Boqueria – najchętniej odwiedzanym targowisku Barcelony. Przecinając uliczkę Tallers nie sposób nie zawitać do Boadas – miniaturowego koktajlbaru, gdzie czas zatrzymał się w latach 30., a stylowo ubrany barman serwuje pyszne mojito, sporządzone wg oryginalnego kubańskiego przepisu. Poza tym Rambla i jej najbliższe sąsiedztwo to prawdziwy raj dla wielbicieli ulicznej sztuki, a szczególnie pantomimy. Dziesiątki mimów i różnej maści performerów prześcigają się w pomysłach na najciekawszą prezentację i zarobienie przy okazji kilku euro.

Barcelona, tak jak jej artyści, prezentuje różne oblicza, co widać zaledwie parę kroków na wschód od Rambli we wspomnianej już Dzielnicy Gotyckiej. Tu uliczny gwar nieco ucicha, a pojawia się miejsce na pewną kontemplację i szacunek dla historii i jej bohaterów. Najbardziej odczuwalne jest to w górującej w tej części miasta katedrze św. Eulaliii. Schowane w półmroku wnętrze świątyni powala ogromem, ale i lekkością konstrukcji. Szczególny podziw wzbudzają bogato rzeźbione stalle chóru i krypta św. Eulalii umieszczona pod głównym ołtarzem. Niemniejsze wrażenie robi krużganek – najbardziej kameralne, wręcz intymne miejsce katedry. Niewielki ogród z palmami i magnoliami, zamieszkiwany jest przez 13 gęsi symbolizujących wiek, w jakim zginęła patronka tego miejsca.

Zaglądamy jeszcze na Placa de Sant Filip Neri, niewielkiego placu, zapomnianego przez turystów, będącego miejscem pamięci tragicznych losów miasta podczas wojny domowej, o czym przypomina poorana pociskami fasada kościoła.

Opuszczamy Barri Gotic i kierujemy się w stronę kościoła Santa Maria del Mar przez wielu uważanego za najpiękniejszą świątynię Barcy, która swego czasu miała dawać wyraz potęgi ekonomicznej i politycznej Katalonii. Stąd ruszamy metrem na północ do dzielnicy L’Eixample, słynącej z modernistycznych budynków, a przede wszystkim rozpoznawalnych na całym świecie wież kościoła Sagrada Familia.

Czekanie w kolejkach rekompensuje nam widok z jednej z wież budowli – naszym zdaniem równie piękny, co samo dzieło Gaudiego i jego następców. Przygodą jest już samo zejście schodami i zaglądnie w dziesiątki okien po drodze – raz na miasto i detale fasady, a za chwilę na fantazyjne wnętrze świątyni. Serce i oczy chcą zostać, ale czas wracać na Rambla. Jutro wyruszamy do Walencji.

Chcesz abyśmy opublikowali Twoją relację z podróży? Przyślij ją do nas na adres: podroze(at)polowki.pl

Autor:Marcin Janiak

Etiopia – między historią a legendą

Etiopia – między historią a legendą

Etiopia jest jednym z najciekawszych miejsc na Ziemi. To jedyny kraj w Afryce, poza Egiptem, z tak bogatą historią. Tut…

Wakacje na jachcie

Wakacje na jachcie

Bodrum, marina, kilkadziesiąt jachtów. Widok zaiste imponujący. Pośród drewnianych, klimatycznych stateczków, n…

Do bałkańskiego fjordu

Do bałkańskiego fjordu

Walory Czarnogóry docenił już nawet James Bond. To między innymi tutaj kręcono „Casino Royale”. My przyjeżdżamy tu je…

Minojskie marzenia

Minojskie marzenia

,,Jest pośrodku ciemnego jak wino morza ziemia nijaka, Kreta, piękna i żyzna, wokół wodą oblana. Ludzi tam cma i dziewi…