Piernikowe miasto Kopernika
Autor: Zuzanna Kołodziej
Imbir, goździki, cynamon, kardamon, gałka muszkatołowa, mąka najwyższej jakości i najważniejsze – miód. Miód jedyny w smaku, niezwykły, zebrany z nadwiślańskich lasów i łąk wokół Torunia. Połączenie tych wszystkich składników da nam coś niezwykłego – piernik, którego receptura jest pilnie strzeżona. Gdzie? W Toruniu.
Nad Wisłą Krzyżacy zaczęli wznosić imponujące mury obronne, które miały chronić przed najeźdźcami. Dziś owe mury z szerokimi bramami czekają na przybywających, by opowiedzieć im o swoich dziejach. W XIII wieku miasto poczęło z drewnianego robić się murowane, a to za sprawą mieszkańców zwabiających zbożem, tkaninami, rybami, solą i winem zagranicznych kupców, których pełne sakiewki napędzały kupiecką gospodarkę. Korzystne położenie Torunia było niezwykłą zaletą i kusiło monarchów różnych krajów, którzy marzyli, by wcielić miasto w granice swojego państwa. Po wojnie trzynastoletniej, w 1466 roku, toruńskie ziemie zostały przyłączone do Państwa Polskiego, nie ostudziło to jednak zapałów innych władców, w tym Szwedów, którzy latami oblegali i forsowali toruńskie mury obronne. Nie zawsze historia z tym miastem obchodziła się łaskawie. Okres rozbiorów doprowadził Toruń do upadku gospodarczego, zaś na mocy ustaleń Kongresu Wiedeńskiego w 1815 , miasto wyleciało spod skrzydeł Orła Białego i trafiło pod pruską władzę, która postanowiła gruntownie przebudować miasto. Na szczęście w 1920 przez miejskie bramy do miasta weszły oddziały Wojska Polskiego i Toruń powrócił w granice Polski.
Wybierając się do Torunia, dobrze jest zarezerwować sobie weekend, by móc nacieszyć się wszystkimi cudami gotyckiej i renesansowej architektury, przejść się starymi uliczkami, do woli najeść się pierniczków i spokojnie zapatrzeć w niebo.
Będąc w tym zaczarowanym mieście, koniecznie należy zrobić sobie historyczny spacer wzdłuż fortyfikacji. Nie każdy może wie, ale Toruń leżał na granicy Prus i Rosji. Prusacy, by utrudnić wrogom wejście do miasta, rozpoczęli budowę ceglano-kamiennych murów. Dookoła całego miasta postawiono 7 fortów głównych, 6 fortów pośrednich, 6 baterii artyleryjskich, 32 schrony piechoty, 52 schrony artyleryjskie i amunicyjne. Cóż – pruska perfekcja. Dziś możemy przejść śladami wydarzeń miasta–twierdzy, w drodze opocząć chwilę pod Krzywą Wieżą. Została ona wybudowana w XIV w. jako prosta, 15-metrowa baszta wtopiona w system murów obronnych. Teren jednak, na którym ją wzniesiono był piaszczysty i baszta pod swoim ciężarem zaczęła się osuwać. W XVIII wieku przestała pełnić funkcje obronne i kolejno mieściły się w niej : żeński karcer, kuźnia, potem zaś została przeznaczona na mieszkania. Obecnie w Krzywej Wieży można obkupić się w toruńskie pamiątki, usiąść na chwilę, napić się kawy i ruszyć dalej.
Kiedy skończymy spacer wzdłuż murów obronnych, zróbmy najazd na Zamek Krzyżacki. Choć dziś są to ruiny, to przejście się nimi jest podróżą w czasie. Wznoszenie budowli rozpoczęto w drugiej połowie XIII wieku, by w końcu XIV podziwiać jej piękno i okazałość. Nie dano się nią długo nacieszyć, ponieważ lokatorzy zamku nie byli mile widziani, toteż w 1454 roku, podczas powstania zbrojnego przeciwko Zakonowi, został on częściowo zniszczony. Co ciekawe, mieszczanom pomógł w tym zamkowy kucharz Jordan. To on dał znać zbierającym się pod murami ludziom, że zakonnicy na tyle uraczyli się miodem i winem, że nie będą w stanie bronić swojego schronienia. Kucharz chciał zobaczyć szturm rozgniewanych mieszczan na zamek, pobiegł na wieżę. Nie przypuszczał jednak, że zaraz po sforsowaniu fosy i murów, ludność zacznie wysadzać wieże zamkow. Nim zakonny szef kuchni zorientował się co się dzieje, był już w powietrzu. Długo leciał Jordan nad miastem, by w końcu bezpiecznie wylądować na Bramie Chełmińskiej. Przestraszony i blady spędził na niej kilka dni, aż szczęśliwi i wdzięczni mu torunianie przyszli mu z pomocą. W ramach podziękowań dla bohaterskiego kucharza, mieszkańcy miasta zawiesili na Bramie Chełmińskiej pamiątkową chorągiewkę metalową, na której Jordan śmiało dzierży chochlę.
Dziś zamek pełni rolę pomnika upamiętniającego klęskę Zakonu i powrót Torunia do Polski. Choć krzyżacka twierdza została zniszczona, to niektóre jej fragmenty zachowały się w bardzo dobrym stanie, np.: sanitarna Wieża Gdańska z początku XIV wieku i wznoszące się za nią średniowieczne mury z arkadami, blankami i hurdycją. Również zabudowania dawnego zamkowego młyna i szeroka fosa wschodnia cieszą oczy turystów. Podczas zwiedzania można również udać się do podziemi, w których do niedawna mieściło się Muzeum Historii Zamku. Ruiny tętnią życiem, bogaty wachlarz imprez kulturalnych jest zachęcający. Przyjezdni mogą uczestniczyć w turniejach rycerskich, spotkaniach historycznych, biesiadach, koncertach i w imprezach sezonowych.
Nie traćmy jednak czasu, ruszajmy dalej. Kierunek – Stare Miasto, cel – Ratusz. Toruński Ratusz to największa gotycka budowla tego typu w Polsce. Ten okazały budynek, z zachwycającym w środku dziedzińcem i 40 metrową wieżą, zapiera dech. Interesujące są początki toruńskiego Ratusza. Wiążą się one z budową wieży w 1247 roku oraz budową około 1250 roku hali targowo – sukienniczej. Pierwotny budynek ratusza został wzniesiony w 1279 roku i od tego czasu, aż do końca XIV był sukcesywnie rozbudowywany. W roku 1385 ratuszową wieżę podwyższono do obecnej wysokości i zawieszono na niej dwa dzwony, które nadawały miastu rytm życia i głośnym biciem obwieszczały mieszkańcom: o 6 rano otwarcie bram miejskich oraz ich zamknięcie o godzinie 22. Należy wspomnieć, że ratusza nie ominęły historyczne rewolucje i architektoniczne nowinki. Zmieniał się i z zewnątrz, i wewnątrz, zmieniały się również role, jakie pełnił. Bywało, że w jego murach mieściła się : kancelaria miasta, izba sądu, areszt, waga miejska, piwnice z winami, ławy chlebowe i sukiennicze oraz reprezentacyjne sale znane jako: Królewska, Radziecka (Senatu) oraz Mieszczańska (Wielka).
Po drugiej wojnie światowej urządzono w ratuszu Muzeum Okręgowe, które ma tu swą siedzibę do chwili obecnej. Przy ratuszu niewzruszony stoi ten, co „wstrzymał słońce, ruszył ziemię” – Mikołaj Kopernik. Dokonał on wszak przełomowego odkrycia. Dlatego też, będąc w Toruniu, koniecznie musimy wpaść do domu wielkiego astronoma oraz do Planetarium. Wizyta tam to odlot w kosmos. Ten obiekt, otwarty w 1994 roku, zachwyca nie tylko Polaków ale i całą Europę. To tu poznać można tajniki nieba, pobyć chwilę w gwiezdnym pyle i na własnej skórze odczuć, że „jednak się kręci”. Sercem Planetarium jest projektor RFP niemieckiej firmy ZEISS, który umożliwia odtwarzania wyglądu nieba na kopule o średnicy 15 metrów, gdzie przedstawiane są układy wszystkich 6000 gwiazd widocznych gołym okiem, konfiguracje planet, układ gwiazdozbiorów , fazy Księżyca. Jednym słowem Toruń jest bliżej nieba niż inne polskie miasta.
Jak dojechać to tego kosmicznego miasta-twierdzy? Toruń leży w województwie kujawsko-pomorskim, niedaleko Bydgoszczy. (Torunianie twierdzą, że to Bydgoszcz leży koło Torunia.) Jadąc samochodem wyposażmy się w mapę samochodową, bądź w GPS, wrzućmy piąty bieg i mknijmy. Z Warszawy krajową 7, którą potem musimy zmienić na 10. Z Poznania, 5 a następnie 15, z Wrocławia kierujmy się na Gniezno, skąd 15 dojedziemy do celu. Jeśli ktoś woli wybrać się do Torunia pociągiem, nic prostszego. Z każdego większego miasta w Polsce, z przesiadką lub bez, pociąg dowiezie nas na toruński dworzec.
Gdy już będziemy na miejscu, nie pozostaje nic innego, jak ruszyć w miasto, po którym wieźć nas będą autobusy i tramwaje. A gdy sen i zmęczenie dopadnie, o nocleg w nie trudno – baz noclegowych jest tu dostatek.
Toruń jest naprawdę zachwycający, w końcu jego starówka nie bez przyczyny znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Zajadając pierniczki, rozkoszując się pięknymi widokami, koniecznie wyruszmy wieczorem ku podświetlonemu miastu, gdzie każda cegiełka ma do opowiedzenia inną historię. A gdy będą już nas boleć nogi, od tego pełnego wrażeń spaceru, zawsze możemy wstąpić do teatru, kina bądź zasłuchać się w Toruńskiej Filharmonii. A na koniec dnia, gdy zapadnie mrok, możemy wybrać się na spacer na Bulwar Filadelfijski, który jest idealnym miejscem na odpoczynek po wyczerpującym dniu.
Połówki Pomarańczy
Śladami przodków
Osadę w Biskupinie odkryto przypadkowo. Znalazły ją bawiące się w okolicy dzieci. Dziś jest ona dowodem sprytu i pomys…
Relikwie św. Walentego
Na dziewięciu wzgórzach Wysoczyzny Chełmińskiej leży dawna stolica Ziemi Chełmińskiej i państwa zakonu krzyżackie…
Bory Tucholskie
Na wycieczkę po wspaniałych krajobrazach Borów Tucholskich możemy wybrać się pieszo, rowerem lub kajakiem. Wytyczo…

