Nasze serwisy polowki.pl mieszkaniedlasingla.pl

Dolny Śląsk aż roi się od miejsc przesyconych tajemnicami II wojny światowej. Czasami tajemnic tych można wręcz dotknąć. Nigdzie nie ma chyba lepszej do tego okazji niż w sztolniach Gór Sowich, które jak magnes przyciągają poszukiwaczy z całej Polski oraz zagranicy. Ostatnio także filmowców.

Powiew historii

Pasmo Gór Sowich to najwyższa część Sudetów Środkowych, o powierzchni 200 km2. Od zamierzchłych czasów ich sekrety kryły się pod ziemią. Według legend już Celtowie wydobywali tam złoto i srebro, kopalnie tych kruszców zwiedzać można zresztą do dziś. Trzewia tych gór kryły jednak coś dużo cenniejszego: rudę uranu. Jej złoża Niemcy odkryli już w latach 20. XX wieku, a potajemnie do cna wyeksploatowali Sowieci w latach 40. i 50. Dla III Rzeszy teren ten stał się bardzo atrakcyjny po tym, jak w sierpniu 1943 r. alianci zbombardowali ośrodek badawczy nowych broni w Peenemunde na wyspie Uznam. Wówczas podjęto decyzję o przenosinach do zakładów podziemnych. Góry Sowie były idealne pod wieloma względami: gnejsowe skały po wydrążeniu gwarantowały stabilność stropów, nie było tam ruchów górotwórczych, okolice miały rozbudowaną sieć dróg i były poza zasięgiem bombowców. Według pogłosek jeszcze przed wybuchem wojny armia niemiecka zamykała w górach rozległe tereny, a do nieproszonych gości strzelano bez ostrzeżenia.

Podziemne miasto

Projekt otrzymał nazwę „Riese” (niem. „olbrzym”), w jego ramach powstać miała kwatera dla Adolfa Hitlera na zamku Książ oraz kompleks hal i pomieszczeń, połączonych ze sobą liniami kolejowymi – wszystko pod ziemią. Przy drążeniu tuneli i wysadzaniu skał pracowali na trzy zmiany, w morderczych warunkach, robotnicy przymusowi, w tym więźniowie obozu koncentracyjnego Gross Rosen. Tygodniowo ginęło tam ponad 60 osób, a ostatecznie szacuje się, że w „Riese” śmierć poniosło jakieś 17 tysięcy ludzi. Zdarzało się, że robotników grzebano żywcem pod ziemią, a wraz z nimi ich niemieckich strażników – wszystko po to, by nikt nie mógł zdradzić sekretów budowanych tuneli. Naziści byli tak dobrzy w maskowaniu swojego dzieła, że do dzisiaj odryto niecałą połowę podziemnych lokacji. Dostępne do publicznego zwiedzania są tylko 3 miejsca: kompleksy „Rzeczka”, „Osówka” i „Włodarz”, położone w okolicach Walimia.

Co jeszcze kryje „Olbrzym”?

Do dzisiaj nieznane jest dokładne przeznaczenie podziemi budowanych w Górach Sowich. Sami Niemcy milczą na ten temat jak zaklęci, wszystkie dokumenty znalezione na miejscu przez wojska radzieckie i polskie przepadły w czeluściach tajnych archiwów. Większość tego, co wiemy na ten temat, pochodzi od niezależnych badaczy i zapaleńców, którzy latami zbierali skrawki informacji z wszelkich dostępnych źródeł. Teorii jest mnóstwo: od tych najbardziej przyziemnych, aż po naprawdę niesamowite.

Według powszechnej opinii „Riese” miał być przede wszystkim bezpiecznym miejscem dla wojennej produkcji, schronem i magazynami. Inni spekulują, że w tunelach ukryto zrabowane złoto i dzieła sztuki, z Bursztynową Komnatą na czele, oczywiście. Liczną grupę zwolenników ma jednak opinia, że w Górach Sowich pracowano nad „Wunderwaffe”, czyli cudowną bronią, która miała zmienić bieg wojny i przechylić szalę zwycięstwa na rzecz Niemiec.

Co to była za broń? Być może następczynie rakiet V-1 i V-2. Są tacy, którzy twierdzą, że chodziło o broń atomową – na poparcie tej tezy wskazują wspomniane już złoża rudy uranu występujące w tych okolicach. Na tym jednak nie koniec. Wkroczmy na chwilę na terytorium fantastycznych teorii spiskowych. Jedna z nich głosi, że „Olbrzym” był miejscem, w którym pracowano nad supertajny  projektem „Die Glocke” (niem. „dzwon”) – urządzeniem będącym czymś w rodzaju napędu antygrawitacyjnego czy nawet… zakrzywiającego czasoprzestrzeń.

Pierwszym badaczem, który napisał o istnieniu „Dzwonu” był Polak, Igor Witkowski. Mimo że jego rewelacje nie są podparte żadnymi mocnymi dowodami, historię podchwycili zagraniczni autorzy. Stąd już niedaleko do podobnych teorii, wiążących Góry Sowie z nazistowskimi latającymi spodkami, eksperymentami mającymi na celu stworzenie superżołnierzy czy mrocznymi rytuałami naziokultystów. Popularną legendą jest też pozostawienie przez Niemców w Górach Sowich strażników. Ci niezidentyfikowani osobnicy mają znać lokalizacje nieodkrytych jeszcze obiektów i pilnować przed wścibskimi. Kiedy w górach zaginie jakiś turysta lub w jakieś kłopoty wpadnie badacz tajemnic „Riese”, winę za to zrzuca się właśnie na bezimiennych strażników.

Na filmowo

Nic dziwnego, że takie tematy przyciągają filmowców. Sztolnie w Górach Sowich odwiedziła ekipa z amerykańskiego programu „UFO Hunters” ze stacji History Channel, szukająca śladów Wunderwaffe. Osią fabuły angielskiego horroru „Eksperyment SS” z 2008 r. jest legenda o „Die Glocke”, nawiązuje też do niej mająca ukazać się w 2011 fińska komedia science fiction pt. „Iron Sky”, w której flota nazistowskich UFO atakuje Ziemię ze swojej bazy na Księżycu. Również polski thriller/horror „Pora mroku” z 2008 r., opowiadający o niemieckich eksperymentach z czasów wojny, dzieje się właśnie na Dolnym Śląsku, a wiele scen kręcono w tutejszych sztolniach. Te malownicze scenerie Gór Sowich wykorzystali też twórcy wojennego serialu „Tajemnica twierdzy szyfrów” z 2007 r.

Niesamowity urok tych sztolni staje się z miejsca jasny dla każdego, kto je odwiedzi. Stała temperatura 6/8 stopni Celsjusza, wilgotność powietrza sięgająca 95%, konieczność zakładania kasków, pozostawione w tunelach narzędzia i resztki broni, skamieniałe worki z cementem zgromadzone przed wejściem, budki strażnicze – kiedy tylko wkraczamy w głąb ziemi, przenosimy się w całkiem inną rzeczywistość. Spoglądając na spowite mgłą szczyty Gór Sowich, nietrudno samemu uwierzyć, że wiele z nich kryje w swoim wnętrzu jeszcze niejedną tajemnicę. Warto poświęcić trochę czasu na pomyszkowanie po okolicznych lasach, gdzie łatwo trafić na dziwne betonowe konstrukcje czy zasypane wejścia, które eksplorować można już wyłącznie z odpowiednim przygotowaniem i na własną odpowiedzialność.

źródło: Hi Fly

Autor:redakcja portalu

Zaczarowane góry

Zaczarowane góry

“Ten szereg skał rozciąga się na osiem lub dziewięć mil angielskich, zaczyna się i kończy tak nagle, że wyglądaj…

Wroclove – miasto spotkań

Wroclove – miasto spotkań

Wrocław to miasto, które nie zasypia. Mieszkańcy, turyści, studenci o każdej porze dnia i nocy przemierzają miasto w p…

Kłodzko – perła pogranicza

Kłodzko – perła pogranicza

Kłodzko przepełnione jest magią. Wąskie, zabytkowe uliczki, przepiękny rynek, górująca nad miastem potężna twierd…

Szlakiem dolnośląskich zamków i pałaców – Kliczków

Szlakiem dolnośląskich zamków i pałaców – Kliczków

Na pograniczu Górnych Łużyc i Dolnego Śląska, w dolinie Kwisy, wśród Borów Dolnośląskich słychać stukanie końskich k…