Śladami przodków
Autor: Agata Listoś
Osadę w Biskupinie odkryto przypadkowo. Znalazły ją bawiące się w okolicy dzieci. Dziś jest ona dowodem sprytu i pomysłowości budowniczych, który przetrwał ponad 10 tysięcy lat. Zakonserwowana wodnym namułem i odbudowana w XX wieku osada zdradza swoje tajemnice turystom, którzy szukają tu śladów przeszłości.
Budowa trwała kilka lat. Najpierw wycinano okoliczne lasy, na lądzie ciosano pale, tworzono drewniane konstrukcje, które na środek Jeziora Biskupińskiego docierały zimą po lodzie. Do budowy osady zużyto kilku tysięcy metrów sześciennych drzewa oraz ton ziemi, piasku i gliny. Jako pierwszy z wbijanych ukośnie pali sosnowych i dębowych, powstał falochron. Miał chronić osadę przed podmywaniem przez wody jeziora i odstraszać potencjalnych najeźdźców. Potem był prawie 500 metrowy wał obronny, wysoki na 6 metrów. Przestrzeń pomiędzy zewnętrzną a wewnętrzną drewnianą ścianą wału obronnego wypełnia glina i piasek i ziemia, dzięki czemu konstrukcja była stabilniejsza, i dodatkowo zabezpieczała wały przed wodą i ogniem. Wewnątrz osady przy wałach ustawiane były kopce kamieni, których używano jako pocisków do obrony grodu.
Z północnej – wschodniej strony znajdował się pomost, który najprawdopodobniej służył rybakom do cumowania łodzi. Przypuszcza się, że na pomost można było dostać się tajemnym wejściem z wnętrza osady, ale nie zostało ono odnalezione. Oficjalna droga do osady prowadziła przez 250 metrowy, drewniany most i wąską bramą, którą nie mogłaby się wedrzeć zbyt duża grupa napastników.
Na 23 hektarach wybudowano z drewnianych pali trzynaście rzędów chat, pokrytych trzciną i sitowiem. W środku tylko jedna izba, z jednym kamiennym paleniskiem do gotowania i ogrzewania izby i dużym łożem wymoszczonym sianem. Spało w nim ok. 10 osób, bo tylu członków liczyła sobie ówczesna rodzina. W przedsionkach chat zimą trzymano konie, bydło, owce, kozy, świnie, a psy pewnie mogły się zmieścić pod łóżkiem, które budowano na wysokich podnóżkach. Jeśli pomnożyć liczbę chat przez średniej wielkości rodzinę, to okaże się, że osadę zamieszkiwało od 800 do nawet tysiąca mieszkańców. Pomiędzy rzędami domów były jedynie wąskie uliczki, więc gromadzili się pewnie na placu głównym
Nie wiadomo dlaczego mieszkańcy Biskupina porzucili swoją osadę po 150 latach. Może woda w jeziorze podniosła się za wysoko, albo osadę zaatakowali Scytowie? A może wokół jeziora zabrakło już jeleni, dzików, niedźwiedzi i zajęcy, gleby się wyeksploatowały, pszenica nie była już tak dorodna? Odpowiedzi trzeba szukać w Muzeum Archeologicznym w Biskupinie, które zgromadziło bogate zbiory przedmiotów i rekonstrukcji, związanych z ówczesną kulturą i sposobem życia mieszkańców osady. Jakimi ziołami się leczyli, na co polowali, jak wyplatali kosze, tkali lniane ubrania, w co wierzyli? Na te pytania odpowiedzą nam nie tylko muzealne eksponaty, ale i corocznie organizowany tu wrześniowy festyn. Podczas 9 dni możemy nauczyć się lepienia garnków z gliny, strzelania z łuku, podejrzeć średniowieczne obrzędy, tańce, walki, a w ciągu roku wziąć udział w muzealnych lekcjach. W tym roku mottem kolejnego festynu będzie – „Grecja – narodziny Europy”, na którym zaprezentowana zostanie historia i kultura starożytnej Grecji ze spektaklami teatralnymi, pokazami mody, fryzur, makijażu, igrzyskami i degustacją tradycyjnych greckich potraw. Tutaj znajdziecie więcej informacji o Festynie Archeologicznym w Biskupinie.
źródło: www.biskupin.pl
Połówki Pomarańczy
Piernikowe miasto Kopernika
Imbir, goździki, cynamon, kardamon, gałka muszkatołowa, mąka najwyższej jakości i najważniejsze – miód. Mió…
Relikwie św. Walentego
Na dziewięciu wzgórzach Wysoczyzny Chełmińskiej leży dawna stolica Ziemi Chełmińskiej i państwa zakonu krzyżackie…
Bory Tucholskie
Na wycieczkę po wspaniałych krajobrazach Borów Tucholskich możemy wybrać się pieszo, rowerem lub kajakiem. Wytyczo…

