Miasta – ogrody
Autor: Filip Springer
Osiedla doskonałe, miasta ogrody, kwartały dające wytchnienie po pracy – urbanistyczne pomysły dziewiętnastowiecznych przedsiębiorców są dziś na nowo odkrywane w polskich miastach.
Scenariusz ich powstania zwykle był podobny. Rewolucja przemysłowa nabierała rozpędu, potrzeba było ludzi do pracy. A ci musieli gdzieś mieszkać. Tak powstawały robotnicze osiedla: Giszowiec i Nikiszowiec w Katowicach, łódzki Księży Młyn, Nowy Świat w Żyrardowie. Ich budowniczowie założyli sobie stworzenie miast przyjaznych ludziom, z wygodnymi mieszkaniami i pełną infrastrukturą. Wszędzie też osiedla miały swoim kształtem i rozwiązaniami bratać mieszkańców.
Giszowiec – Katowice
Wzniesione na początku XX w. przez niemiecką spółkę Giesches Erben (Spadkobiercy Gieschego) osiedle było wzorowane na stworzonej pod koniec XIX w. w Anglii idei idyllicznego osiedla dającego wytchnienie po ciężkim dniu pracy. W trzy lata wybudowano kilkaset bliźniaczych domków z ogródkami, w których zamieszkali pracownicy kopalni oraz hut należących do majątku rodu Giesche. Centralnym punktem osiedla był plac ze szkołą, sklepami i administracją. Wszędzie było blisko, wszędzie było zielono.
Posmakować tej atmosfery sprzed lat można czytając nominowaną do Literackiej Nagrody Nike książkę Małgorzaty Szejnert „Czarny Ogród”. Na kilkuset stronach autorka przedstawia przeplatające się losy kilku giszowieckich i nikiszowieckich rodów.
Dziś Giszowiec to tylko 1/3 tego, co wznieśli tu na początku wieku Niemcy. Zachował się wprawdzie plac centralny z piekarnią oraz parkiem, w środku którego nadal działa restauracja, jednak tuż obok piętrzą się wzniesione w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych bloki z wielkiej płyty. Warto jednak się tu wybrać choćby po to, by poczuć prawdziwie wiejską atmosferę w samym sercu śląskiej aglomeracji.
Nikiszowiec – Katowice
Los pobliskiego Nikiszowca wydaje się szczęśliwszy. Jego budowę zlecono w 1908 r.; w odróżnieniu od Giszowca, Nikiszowiec (wtedy Nickischschacht) był wzorowany na tradycyjnym robotniczym osiedlu wzniesionym z czerwonej cegły. Oba połączyła kursująca kilkanaście razy dziennie darmowa kolejka wąskotorowa Balkan Ekspress.
Gdy spojrzeć na nikiszowieckie miasteczko z góry, ma ono kształt latawca, składającego się z kilku bloków zestawionych w czworoboki. Na wewnętrznych, zielonych dziedzińcach ulokowano ogródki i budynki gospodarcze, tam mieszkańcy mogli trzymać zwierzęta. Osiedle miało biologiczną oczyszczalnię ścieków, która działa do dziś, pralnię, magiel i suszarnię działającą na ogrzane powietrze. Ciąg sklepów w niewielkim rynku przysłonięto podcieniami, by gospodynie mogły robić zakupy, nie martwiąc się niepogodą. Na czterech dziedzińcach ustawiono nawet piekarnioki – piece do chleba.
W obręb osiedla wprowadzają przybysza ceglane bramy–łączniki, do dziś nazywane przez mieszkańców einfartami. W obrębie całego kompleksu nie znajdzie się dwóch takich samych wejść do sieni, także ceglane motywy na każdym z bloku są inne. Mieszkania dla urzędników kopalni zlokalizowano w rynku. Mają po 100 m kw. powierzchni, a ich wielkie okna wychodzą akurat na budynek gospody, ozdobiony klinkierowymi wizerunkami pnących róż. Chodziło o to, by kierownictwo kopalni miało baczenie na robotników umilających sobie czas przy piwie. Nikiszowiec jeszcze bardziej niż Giszowiec aspirował do miana osiedla idealnego.
Nic więc dziwnego, że osiedle dość często stawało się i nadal staje plenerem dla filmowców. To tu Lech Majewski kręcił swojego Angelusa, Kutz swój „Tryptyk Śląski”, a Piwowarski „Kolejność uczuć”.
Tych kilkanaście czerwonych budynków mieszkalnych wzniósł w połowie XIX w. Karol Scheibler, łódzki fabrykant, właściciel znajdującej się po drugiej stronie ulicy przędzalni. Dziś w przędzalni, największym budynku przemysłowym dziewiętnastowiecznej Europy, deweloper urządził ekskluzywne lofty. Naprzeciwko, jak wyrzut czerwienieją zaś ceglane bloczki z kasztanową aleją pośrodku.
Scheibler jest kolejnym przykładem zaprzeczającym stereotypowi przedsiębiorcy-wyzyskiwacza. Wzniesione przez niego osiedle dla robotników mogło się poszczycić przestronnymi mieszkaniami, ogródkami i budynkami gospodarczymi, szkołą i całym ciągiem sklepów. Prowadząca przez środek aleja miała skłaniać do spacerów i spotkań z sąsiadami.
Jeszcze do niedawna po osiedlu chodziła w weekendy kilkuosobowa orkiestra z fabryki i przygrywała skoczne kawałki. Dziś orkiestry nie ma, bo i fabryka upadła, ale kasztanowa aleja zapełnia się każdego pogodnego popołudnia rozplotkowanymi mieszkańcami.
Księży Młyn, to podobnie jak Nikiszowiec i Giszowiec unikat na skalę europejską. Wiele wskazuje na to, że wkrótce straci swój unikalny charakter. Obszar zostanie przekazany deweloperowi. W zamian za możliwość inwestowania tutaj, będzie musiał wybudować mieszkania dla wszystkich mieszkańców, którzy zdecydują się Księży Młyn opuścić.
Nowy Świat – Żyrardów
Nowy Świat postawił w drugiej połowie XIX w. Karol August Dittrich. Wzniesione przez niego osiedle pod wieloma względami przypomina Księży Młyn, jest jednak o wiele większe. Zarząd fabryki zadbał o wszystko: szkoły, siedzibę dla dwóch chórów, pralnię, kościół i dom kultury. Czworokątne kwartały czerwonych bloków przecinają tutaj szerokie, obsadzone drzewami aleje. Na zapleczu każdego z dwurodzinnych budynków znajdował się ogródek. Budowniczowie osiedla pomyśleli nawet o takich drobiazgach, jak sprawiedliwy podział komórek w piętrowych budynkach gospodarczych stojących za każdym blokiem. Zasada była prosta: masz mieszkanie na parterze, to do komórki wchodzisz po schodach. Mieszkasz na piętrze, po konfitury chodzisz więc na parter.
Mieszkańcami czerwonego Nowego Świata są byli pracownicy żyrardowskich fabryk. Dziś fabryczne budynki przerabiane są na lofty, a urządzania w nich mieszkania sprzedają się na pniu. Nie ma się czemu dziwić, pospieszny do centrum Warszawy jedzie stąd 30 minut. A metr mieszkania kosztuje tu nawet cztery razy mniej niż w stolicy.
Szczyrk – siła energii
Nazwa Szczyrk pochodzi prawdopodobnie od szczyrkania kamieni w kamienistych korytach potoków górskich lub też, jak…
Muzeum Prasy Śląskiej w Pszczynie
Miliony ludzi na świecie rozpoczynają dzień w podobny sposób: od aromatycznej kawy i przeczytania aktualnej gazety.…
Żywiec – nie tylko piwo
Żywiec ze względu na swe niezwykłe położenie u podnóża górskich szczytów, a zarazem nad brzegiem rozległego jeziora,…



