Na szlakach pasji
Autor: Filip Springer
Szlakiem poławiaczy bursztynów, poczciwego wojaka Szwejka czy najpiękniejszych w Polsce miast – ogrodów? Temat to podstawa – okazuje się, że ta zasada obowiązuje nie tylko artystów ale też tych, którzy po prostu nie chcą siedzieć w weekend w domu!
Katowickie osiedla Nikiszowiec i Giszowiec to prawdziwe architektoniczne perły w zdegradowanym krajobrazie Górnego Śląska. Wybudowane na początku XX wieku przez niemiecką spółkę Giesche stały się wzorcowym przykładem „miast ogrodów”, które dla zmęczonych pracą górników miały przynosić wypoczynek i wytchnienie. Historia obu osiedli to Śląsk w pigułce – od górniczej świetności, przez wyjątkowo na Śląsku skomplikowaną historię II Wojny Światowej po współczesne czasy.
Od niedawna unikatowość śląskich osiedli zaczęła przyciągać rzesze turystów nie tylko z Polski, ale i z całej Europy. Po latach zapomnienia stają się one atrakcją turystyczną, kontrastującą z monumentalnymi zabytkami Krakowa czy podhalańską cepeliadą. Powstające na miejscu lokalne stowarzyszenia dbają więc by choć w części ceglane domy Nikiszowca i wiejskie chałupki Giszowca odzyskały swój dawny blask.
I właśnie władze miasta wpadły na pomysł tematycznego szlaku rowerowego, który łączy oba osiedla. Trasa nie jest wymagająca, ma nie więcej niż 10 kilometrów i przebiega przez Nikiszowiec, tereny leśne wokół Janowa oraz Giszowiec. Po drodze jest wszystko czego rowerowa dusza zapragnie – zabytki architektury i techniki, miejsca odpoczynku w cieniu lasu, odcinki szosowe i crossowe.
Przejechanie całego szlaku zajmuje mniej niż godzinę, ale przecież nie o wyścigi tutaj chodzi. Niemal wszystkie atrakcje po drodze zachęcają do zatrzymania się i podziwiania ich z bliska . Nie mówiąc już o tym, że szlak zaczyna się (lub kończy) przy Galerii Wilson. Można więc rowerową wyprawę wzbogacić o element kulturalny i to z najwyższej półki!
W czym rzecz
Szlak „Rowerem wokół Nikiszowca” jest wzorcowym przykładem tego, jak ze zwykłej trasy można stworzyć propozycję zaskakującej, turystycznej przygody. Szlaki tematyczne, od dawna wytyczane na zachodzie Europy przebojem zaczęły więc także zdobywać Polskę. Samorządy, stowarzyszenia i prywatni przedsiębiorcy turystyczni zrozumieli bowiem, że wytyczenie zwykłego szlaku to tylko połowa sukcesu. To trochę taki turystyczny marketing, łatwiej sprzedać „Szlak śladem Wojaka Szwejka” niż „Żółty Szlak Rowerowy”.
Oczywiście szlaki tematyczne były już wcześniej, w większości przeznaczone dla kierowców samochodowych. Najdłuższy w Polsce był Szlak Architektury Drewnianej – ta trasa o długości 3760 kilometrów przebiega przez aż trzy województwa (podkarpackie, śląskie i małopolskie) i w samej tylko Małopolsce łączy ze sobą 237 szlacheckich dworków, kościołów, cerkwi, karczm, chałup, leśniczówek i kapliczek. Równie imponujący jest polski odcinek Europejskiego Szlaku Cysterskiego czy Szlak Orlich Gniazd w Jurze Krakowsko – Częstochowskiej. Chyba każdy uczeń w Polsce podróżował też kiedyś Szlakiem Piastowskim łączącym najstarsze zabytki z czasów początków polskiej państwowości do którego nie wiedzieć czemu włączono też Polskie Pompeje czyli Biskupin.
Specyfiką szlaków przeznaczonych dla turystów samochodowych jest to, że są one wytyczone po głównych drogach, ich oznakowanie jest rzadsze, często też aby obejrzeć konkretne miejsce trzeba nadrabiać kilometrów. Takie trasy zupełnie więc nie nadają się dla rowerzystów czy osób poruszających się innymi środkami lokomocji.
W końcu jednak doczekaliśmy się w Polsce kontynuacji międzynarodowych szlaków tematycznych. Wystarczy tu choćby wymienić biegnący z Wenecji do Sanki Petersburga Szlak Bursztynowy. Na polskim odcinku tej trasy można zobaczyć nie tylko Muzeum Bursztynu, ale przy odrobinie szczęścia kibicować zawodnikom Mistrzostw Świata w jego poszukiwaniu.
Miłośnicy prozy Jaroslava Haška mają zaś niebywałą szansę przebycia blisko 200 kilometrów polskiego odcinka trasy śladami Dobrego Wojaka Szwejka. Szlak ten prowadzi z Czech przez Austrię, Węgry, Słowację, Polskę, aż na Ukrainę. W granicach Polski szlak rozpoczyna się na przejściu granicznym w Radoszycach, biegnie przez Sanok do przejścia granicznego w Krościenku. Następnie przez Chyrów i Sambor do Przemyśla i Lwowa. Po drodze ustawiono 20 tablic z 80 cytatami ze Szwejka, turyście średnio co 10 kilometrów grożą więc konwulsje ze śmiechu.
Być może już wkrótce Polska doczekaj się kolejnej arcyciekawej inicjatywy tego typu, na Podhalu coraz częściej mówi się o powstaniu międzynarodowego historyczno – kulturowo – przyrodniczego szlaku wokół Tatr. Możliwość objechania na przykład na rowerze najwyższych polskich gór z pewnością ściągnie tam wielu zapaleńców i kolekcjonerów wspomnień.
Temat to podstawa
Jednak to nie międzynarodowe i długie trasy przyciągają najwięcej turystów i są najbardziej. Największe emocje przy najmniejszym wysiłku i nakładzie czasu zapewniają bowiem właśnie krótkie szlaki wytyczone między punktami, które łączą najdziwniejsze cechy wspólne.
I tak miłośnicy techniki z pewnością zakwilą z radości na wieść, że mogą cały dzień oglądać najstarsze w Polsce elektrownie wodne w dolinie Słupi. Licząca sobie kilkadziesiąt kilometrów trasa między Słupskiem, Lęborkiem, a Bytowem proponuje zwiedzanie zdumiewających konstrukcji. Smakosze zaś mogą się wybrać w podróż Szlakiem Oscypkowym na Podhalu.
Mając pod nosem międzynarodowy szlak Śladami Wojaka Szwejka władze Przemyśla poszły za ciosem i wytyczyły wokół miasta inny szlak tematyczny – tzw. Forteczną Trasę Rowerową. Przemyśl może się wszak pochwalić jednym z lepiej zachowanych systemem fortów i cytadel.
Także władze Katowic poszły po rozum do głowy i zdając sobie sprawę, że nie mają w mieście zabytków z czasów średniowiecza czy renesansu postanowiły wytyczyć trasę szlakiem miedzywojennej architektury modernistycznej. Otwarcie szlaku w przyszłym roku – połączy on 16 obiektów i będzie miał multimedialnych charakter – zwiedzanie będzie odbywało się z audioprzewodnikami, a w kilku miejscach staną specjalne infokioski.
Wśród przebogatej oferty krótkich tras są też takie, które wymagają ciut więcej samozaparcia. Tylko najwięksi koneserzy literatury wyruszą na wielkopolską Trasę Szlakiem Noblistów, na której największą atrakcją związaną bezpośrednio z którymkolwiek polskim noblistą, jest kórnicka oficyna, w której na świat przyszła Wisława Szymborska.
Polskiej ofercie szlaków tematycznych ciągle brakuje jeszcze oprawy i pomysłowości takiej jaka towarzyszy choćby trasom niemieckim. Tam na przykład Deutsche Weinstrasse proponuje turystom nie tylko zapierające dech w piersiach widoki winnych regionów między odnogami Lasu Palatynackiego, a Niziną Reńską. Wieczorem strudzeni drogą możemy tam odpocząć przy kieliszku Rieslinga, Weisser Burgundera i Dornfeldera. Wielką popularnością cieszy się też Berliner Mauerweg – licząca sobie 160 kilometrów i biegnąca wokół Berlina trasa śladami pozostałości po podziale miasta z czasów Zimnej Wojny
Czasy podróżowania szlakiem miejsc walki i męczeństwa, albo najbardziej wydajnych zakładów azotowych minęły jednak bezpowrotnie. Zanim więc wyruszymy w drogę, warto sobie po prostu zadać pytanie, czy temat naszej najbliższej podróży powoduje w nas szybsze bicie serca, czy ziewanie.
Szczyrk – siła energii
Nazwa Szczyrk pochodzi prawdopodobnie od szczyrkania kamieni w kamienistych korytach potoków górskich lub też, jak…
Miasta – ogrody
Osiedla doskonałe, miasta ogrody, kwartały dające wytchnienie po pracy – urbanistyczne pomysły dziewiętnastowiec…
W trybach Śląska
To co mogło wydawać się przekleństwem całej śląskiej aglomeracji – postindustrialna przeszłość powoli staje się jej…
Żywiec – nie tylko piwo
Żywiec ze względu na swe niezwykłe położenie u podnóża górskich szczytów, a zarazem nad brzegiem rozległego jeziora,…


