Szlakiem dolnośląskich zamków i pałaców – Kliczków
Autor: Zuzanna Kołodziej
Na pograniczu Górnych Łużyc i Dolnego Śląska, w dolinie Kwisy, wśród Borów Dolnośląskich słychać stukanie końskich kopyt. Duchy wierzchowców galopują do Kliczkowa, gdzie stoi dostojny zamek…
Jak większość zamków na Dolnym Śląsku, tak i ten w Kliczkowie zawdzięcza swoje powstanie rodowi piastowskiemu. Z biegiem lat zmieniał on właścicieli, którzy wedle swoich gustów rozbudowywali i upiększali posiadłość. Niegdyś zamek tętnił życiem, a o odbywających się balach i warzonym w nim piwie krążyły legendy. Jednak historia jest nieubłagana i to ona, wraz z II wojną światową, dała kres świetności zamku. Po nieudanym zamachu na Hitlera w 1944, właściciele posiadłości zostali aresztowani przez gestapo, a sam budynek skonfiskowano i wywieziono z niego najcenniejsze bogactwa. Można by było zastać go po wojnie w nie najgorszym stanie, gdyby nie sowieccy żołnierze i lokalni amatorzy cudzej własności, którzy doprowadzili zamek do ruiny plądrując go i dewastując.
Próbę ratowania zabytku podjęła Politechnika Wrocławska, a w 1999 roku nowym właścicielem pałacu stała się wrocławska firma, która odbudowała obiekt i przeznaczyła go na centrum szkoleniowo-wypoczynkowe. Po żmudnych pracach renowacyjnych Kliczków odzyskał swoją dawną świetność i rozkochuje w sobie turystów, którzy mogą zwiedzać zamek w weekendy.
Bezdyskusyjnie Kliczków powstał z popiołów i na nasze szczęście zachwyca i czaruje co dnia swoich gości, a jedynym upiorem jakiego możemy się tam lękać jest przykra historia tego magicznego miejsca.
W Kliczkowie można oczywiście zostać na dłużej. Właściciele firm, przedsiębiorstw i osoby prywatne mogą w ogromnych salach, mieszczących od 200 do 400 osób, organizować konferencje, seminaria bądź wytworne bale. Do dyspozycji zaproszonych gości oddany jest kryty basen, SPA, sauna, co sprzyja relaksowi i wypoczynkowi.
Po zwiedzaniu zamku i nacieszeniu się jego dobrodziejstwami koniecznie musimy udać się na jedyny w Europie cmentarz dla koni, mieszczący się w pobliżu pałacu. Do lat 50-ych XX wieku na terenie cmentarza stało kilkanaście nagrobków będących wyrazem miłości, szacunku i wdzięczności właścicieli wobec swoich wierzchowców. Dziś znajdują się jedynie dwa ocalałe nagrobki. Reszta kamieni została prawdopodobnie użyta do odbudowy pobliskich budynków. Te dwie ocalałe płyty nagrobne są bardzo zniszczone, jednak dostrzec można na nich inskrypcję z imieniem konia i datą jego śmierci: Juno, 1938.
Jak dojechać do Kliczkowa? Nic prostszego. Wjeżdżamy na A4 i mkniemy nią tak długo, aż naszym oczom nie ukaże się zjazd na Bolesławiec. Z Bolesławca kierujemy się na Osiecznicę, którą dzieli od Kliczkowa jedynie 12 kilometrów. Droga niedługa, a przygoda i widoki wspaniałe. Jednak, nie kończmy na Kliczkowie wycieczki. Jedziemy dalej – tym razem na Zamek Czocha.
Połówki Pomarańczy
Świdnica – dolnośląskie księstwo
Świdnica naprawdę może się podobać. Wie o tym każdy, kto zawita do miasta i zatrzyma się choć chwilę przy jego zabytkach…
Na szlaku cysterskim – Lubiąż
W okolicach Lubiąża położonego na prawym brzegu Odry, która skręcając, z zachodu na północ, tworzy tu wielkie zakole,…
Dom Śląskiego Aptekarza – żywe muzeum nauki
Już w najbliższy czwartek, 17 listopada, o godzinie 11.00 nastąpi we Wrocławiu otwarcie „Domu Śląskiego Aptekarza” M…
Bory Dolnośląskie: nieodkryty turystycznie zakątek Polski?
Bory Dolnośląskie należą do największych kompleksów leśnych w Europie Środkowej. Ich powierzchnia wynosi ok. 165 ty…

